poniedziałek, 6 lipca 2009

Świadectwo Reni

Drodzy Przyjaciele! Jest 7.30 rano. Siedzę sobie na podłodze, w sali, gdzie przez tydzień zbieraliśmy się i słuchaliśmy samego Boga, który zwracał się do nas przez Biblię, przez usta naszych absolutnie fantastycznych wykładowców, przez służbę wspaniałych muzyków i śpiewaków, przez modlitwę, rozmowy... Teraz, gdy to piszę, obóz wciąż trwa. Niedługo spotkamy się na śniadaniu. No i jeszcze jedna sesja przed nami! Czekając na nią z niecierpliwością, zdaję sobie sprawę, że oto nadchodzi chwila mojego pożegnania z Wami. Wiem jednak, że my tu nie doświadczymy żadnego końca ( a jeśli już - to zostawimy za sobą zniechęcenie, złe sposoby myślenia, niepewność ) To okoliczności zmieniają się, rozjedziemy się do naszych domów i miast. Wierzę, że i my się zmieniliśmy - że Bóg tchnął w nas nowe rzeczy a i umocnił to, co już było Jego wolą i pracą w nas.
Nasza przemiana z pewnością dotknie również naszych OIKOS:)

I dlatego jestem Panu naszemu i Ojcu tak ogromnie i radośnie wdzięczna za ten obóz, za Misję Krajową i jej liderów, za naszych drogich przyjaciół z Australii, USA, Wielkiej Brytanii, Belgii (a także za naszych nowych przyjaciół z Ukrainy i Czech)
Jestem wdzięczna Bogu za Was wszystkich. Jakże wielkim jest przywilejem fakt, że mogę Was znać i do Was należeć; że możemy dzielić się ze sobą tym, co przezywamy, naszymi sukcesami, porażkami, marzeniami i obawami. Wierzę, że zgodzicie się ze mną gdy powiem, że ubogacamy się nawzajem! I to jest cudowne! I będę odjeżdżać stąd nasycona, pełna po brzegi, dzięki Bogu i dzięki Wam.

Ten szósty (już!) boot camp zgodnie z dobrą tradycją obfitował w niesamowitą inspirację, zachętę, bogactwo objawienia i bliskości z Tym, który jest niewyczerpanym Źródłem wszystkiego czego potrzebujemy.
Dziękuję za wykłady, modlitwy, świetne jedzenie, dobrą zabawę, przyjazną atmosferę, w której nie musimy się bać i możemy być sobą ( i zmieniać się jednocześnie :)

Pamiętam podobny czas w zeszłym roku... Tuż przed zakończeniem wyszłam na zewnątrz i usiadłam na murku. Ponieważ jestem odrobinę sentymentalna chciało mi się płakać ( z powodu zakończenia ...) ale Bóg zaczął mówić do mnie temat przyszłości, Jego planów wobec mnie i ludzi, na których mam wpływ.
I tak samo jest dziś. Wspominając to, co Bóg mi tu dał i rozkoszując się tym czasem z Wami, chcę patrzeć w przyszłość i wziąć to, czego się nauczyłam - i 'zarażać' tym innych! :)

Kochani, życzę Wam z całego serca, by to, co nosicie pod sercem, ta duchowa ciąża, Boże cele i Jego przeznaczenie dla Was - rozwijało się zdrowo i spełniło się we właściwym czasie! Niech Was chroni moc Najwyższego! Nie pozwólcie okraść się z Bożych myśli i marzeń zaszczepionych w Was, pamiętajcie, że nie jesteście normalni (przeciętni) :):) Jesteście wyjątkowi, jedyni w swoim rodzaju!! Jesteście Bohaterami!!

Życzę sobie bym mogła zobaczyć Was wszystkich za rok, a może i wcześniej... W międzyczasie - pozostańmy w kontakcie i módlmy się o siebie nawzajem!!

Renia Bieniek

0 komentarze:

Prześlij komentarz